To co mam, nie wystarczy mi.

4 sierpnia 2010

   Jesteśmy w miejscu, gdzie mam praktycznie 3 facetów na raz. Ogólnie jest wesoło. Trzeba sie tylko nakombinować, z tym jednak, że dwóm w ogóle to nie przeszkadza, a tego któremu przeszkadza to to ten, którego, kocham też najmocniej. Jestem z nim od 4 lat. Jest najkochańszy jak się napije, najsłodszy jak nabroi i kocha mnie najmocniej wtedy, kiedy go najbardziej nienawidzę. Problem jest w tym, że nie traktuje mnie on poważnie, przez co też po pewnym czasie – 2 lata – postanowiłam nie kochać go aż tak mocno i znaleźć sposób, żeby mi mniej zależało.   Poznałałam go, wstyd się przyznać, na fotce, heh, bo praktycznie każda 16stka ją miała. Słodki brutal, pisaliśmy po 100 wiadomości dziennie, dzwonił do mnie, kochał mnie. Naprawdęmnie kochał i ja byłam w nim jakoś tak zakochana. Kiedyś zadzwonił, kiedy był na jakiejś imprezie i wykrzyczał, że mnie kocha. Mieliśmy wspólne marzenia, chore żarty, które tylko my rozumieliśmy i mieliśmy świra na punkcie pewnego serialu. Wyjechał zagranicę, a potem jeszcze dalej. Nigdy się nie spotkaliśmy. Możemy go nazwać Byczek. Byczek dalej ze mną piszę, tak 2-3 razy w tygodniu. Przeszło mu zupełnie, ale chybamamy oboje jakąs słabość do siebie. I oczywiście dalej planujemy się spotkać. Byczek ma numer 2.   Kilka miesięcy później.. pociąg. Pierwszy raz w życiu całowałam się ze świeżo poznanym facetem. Najinteligentniejszy facet, jakiego w życiu poznałam. A to było daaawno temu.. Rzucił dla mnie swoją dziewczynę, z którą to nota bene dalej piszę, bo zdradzała swojego nowego chłopaka, w ogole jakieś jaja. Pytała się mnie jak to się stało, że mój chłopak, nazwijmy go Gucio, mi wybaczył. Cóż, bo nie wiedział. Ale tego jej chyba lepiej nie mówić. Faceta z pociągu nazwiemy Charlie. Rzucił studia, siedzi w domu. Chyba go zmarnowałam. Mam poczucie winy, ale tak to jest z tymi facetami. Był taki oschły i wyniosły jak się poznawaliśmy. Heh, poszłam do niego po kanapkę. Wariatka, tak. Niedobra dziewczyna. Ale jeszcze nie skończyliśmy.    Oczywiście z Guciem nie jest słodko, zrywaliśmy ze sobą 12 razy, średnio na 3 dni, choć raz był miesiąc. Haha, tu też byłą historia, bo zeszliśmy się w moje urodziny. Wyprawiałam je z moim kuzynem, a że w trójkę chodziliśmy do tej samej klasy on też był zaproszony. W ogole nie zwracał na mnie uwagi, aż do pojawienia się osobnika, nazywanego od tej pory Prokurator. Prawda jest taka, że nawet się z nim nie całowałam, ale Gucio był podpity, wyznał mi że jestem największą miłośćią jego życia… takie bla bla. I wróciliśmy do siebie. Prokurator był przed Charliem i Byczkiem. I Prokurator jest z nich najprzystojniejszy… ma w sobie to coś, dzięki czemu laski za nim latają. Teraz studiuje na UJ.   Może mała lista?1. Gucio – 4 lata – obecny – najdroższy.2. Prokurator – urodzinowy – kontakt 2 razy w tygodniu, głównie filmy i te same książki.3. Byczek – internetowy – 2-3 w tygodniu na gg4. Charlie – pociągowy – kontakt raz na 2-3 miesiące. Jednozdaniowy.

I chyba wystarczy jak podam tych 2 z którymi utrzymuje “cieplejsze” kontakty.

5. Książe – absolutnie najsłodszy młodziak w służbie kraju, żonaty.6. Humbert – najseksowniejszy 40stolatek na świecie, z takim głosem, że miękną kolana,    żonaty.

Aha, ostatnie. Mam 19 lat.

it

16 czerwca 2010

Nie chce mi się spac… Może napiszę coś o sobie:

Smutna i szczęśliwa Fałszywa i prawdziwa Szalona i opanowana Samotna i zakochana Tchórzliwa i odważna Śmieszna i poważna Uśmiechnięta i zapłakana Zdradliwa i oddana Dojrzała i niedorosła Złożona i prosta Wyniosła i skromna Obecna i nieprzytomna Pamiętna i zapomniana Znienawidzona i kochana

Nie wiem czy to tak dokładnie o mnie, ale taka mniej więcej jestem. Pełana sprzeczności. ‘Zanurzona w błocie, opłukana wybielaczem’. Boję się. Tak bardzo się boję. Jutra. Wszystkiego. Nie wiem, co ze mną będzie. Chciałabym znac drogę do Nibylandii. Poszłabym do Akademii Popaprańców i Innych Zasrańców i byłabym wśród swoich. A tak to nie wiem nawet na jakie studia pójdę. Jestem w ogólniaku na profilu biola-chemia. Chyba najtrudniejszy w szkole. Chcę zdac maturę z bioli na ponad 70%, co najmniej. A jak tak będzie, to pomaluję włosy na niebiesko. Obiecuję sobie.

Zastanawiam się, co by było gdyby Anna przypadkiem trafiła na ten blog. Od razu by domyśliła się, ze to o niej piszę, i pewnie domyśliłaby się, kim jestem. Może to by i dobrze było… Nie żyłabym w takiej niepewności. Albo by mi powiedziała żebym się odpieprzyła, albo… Sama nie wiem. Ona jest tylko moim marzeniem. Jak bańka mydlana. Gdy ją złapię, wszystko pryśnie. Może lepiej jak nic o tym nie wie, i to wszystko jest tylko w mojej głowie?

Zapaliłam sobie, spaliłam prawie całego i nadal mnie gardło boli. Pewnie mam tą jebaną śmiertelną anginę. Wezmę jakieś proszki i pójdę spac. Ale jeszcze nie teraz. Za jakiś czas.

lubię

2 czerwca 2010

lubię leżeć w Jego ramionach. Jeszcze nie do końca spełniona, wycałowana..wygłaskana.. Lubię patrzeć wtedy w Jego oczy, szukające potwierdzenia.. odpowiedzi…

Lubię dotykać, jego twarz, obrysowywać palcem kształt Jego ust, wpychają go lekko do środka.. masując język i czekając aż złapie go zębami..

Lubię, gdy głaszczę moją twarz, szyje ……….odgarniając z nich włosy. pytając “-czy już tu całowałem”

Lubię wiedzieć, że to co skradzione, zakazane, potępiane… dla nas dwojga jest pięknem i dobrem samym w sobie..

Lubię że właśnie w Nim odkryłam że może być, pięknie i dobrze że nie musi tylko boleć..

Lubię to, że nawet leżąc obok siebie, zmęczeni, bezgraniczne zatraceni w sobie w naszych spełnieniach, oddaniach. On nie zapomina o rozmowie, małej czułość zupełnie nie zawiązanej ze seksem..

Lubię to że o naszych spotkaniach zawsze mówi .. kochać się a nie uprawiać sex.. ‘-sex jest dla każdego.. czasem byle kogo..  kochanie się z kimś jest tylko ..maleństwo to jest tylko nasze” powtarza

Lubię gdy pochyla się nade mną.. Mówiąc “-moja cudowna dziewczyna” a potem ląduję na moim ciele.. szukając mojego uśmiechu.. oddania… Miłości ..

Lubię te tysiące iskierek w jego oczach…

Lubię wtulać się w sekreta.. w jego ramiona.. lubię gdy otula mnie sobą, jak pledem.. wtedy wiem że jestem bezpieczna… tylko jego… cudowną dziewczyną..

                    

Jego.. cudowną Księżniczką..

Coś więcej o nas

7 maja 2010

Póki co uczymy się “technicznej” strony blogowania :) Idzie nam coraz lepiej, ale jeszcze zdarzają się niedociągnięcia za które z góry przepraszamy.

zapraszam do komentowania

Piłeczka do masażu różnych miejsc ;)

25 lutego 2010

Och sto lat mnie tu nie było. Za mną mnóstwo problemów o których nie będę się tu rozwodzić, ale między innymi przez nie nie miałam czasu ani weny na pisanie tu. Nie wiem na ile to się teraz zmieni, ale na pewno od czasu do czasu jakaś notka się tu pojawi, dla wytarcia zalegającego kurzu :P Ściągnęłam dziś również pocztę i co mnie zaskoczyło mimo widocznego opuszczenia bloga nadal do mnie piszecie. Obiecuję więc częściej sprawdzać pocztę i oczywiście odpisywać. Tak więc mimo, że nie ma mnie na blogu, na pewno odpiszę na Wasze maile i chętnie też porozmawiam. Otwarcie. Bardzo ;)

Ostatnio zabawiam się najczęściej pieszcząc łechtaczkę piłeczką, która jest przeznaczona do masażu. Jakby nie było mnie też służy do masażu, z tym, że czego innego ;)  Wygląda mniej więcej tak KLIK. Polecam, bo jest naprawdę niesamowita.Dla mnie wystarczy kilka dobrych filmików, żeby się odpowiednio podniecić. Następnie kładę się nago do łóżeczka. Nagość potęguje u mnie podniecenie, więc jakikolwiek ubiór zdecydowanie odpada :) Tak więc kładę się na brzuszku po czym do wilgotnej już cipki przykładam piłeczkę z gumowymi, przyjemnymi wypustkami. Wkładam ją między wargi tak by było mi wygodnie kładę się płasko w łóżeczku i przyciskając do niej cipkę poruszam pupą w górę i w dół. Im jestem wilgotniejsza tym doznania intensywniejsze. Wilgoć jest w tym wypadku naprawdę ważna ;) Jeśli nie jesteście odpowiednio nawilżone z powodu słabego podniecenia np. dobrze jest piłeczkę posmarować wcześniej oliwką dla dzieci, a nawet zwykłym olejem spożywczym, co daje identyczne efekty. Dla mnie wystarcza kilka takich ruchów cipką po czym dostaję naprawdę intensywnego orgazmu. Najczęściej chwilę po nim odpoczywam i zaczynam od początku masaż łechtaczki cudowną piłeczką :) PS. Kupić ją można w wielu sklepach papierniczych.Pozdrawiam i życzę samych dobrych orgazmów;)

Jak szybko zostać bloggerem

11 listopada 2009

Apologize

9 września 2009

Jak obiecałem pewnej osobie, wyjaśnie dlaczego tyle różu na moim blogu  

Otóż po pierwsze, jakos fajnie komponuje się z czarnym tłem, i pasuje do fotek zamieszczonch w poszczególnych ramkach.

A po drugie, to w konciu blog geja, więc bez różu obejść się nie może 

No. Sokoro wyjaśnienia mamy za sobą, mogę przejść do meritum (teraz w modzie jest używanie trudnych słów )

A więc ta: To była wycieczka, bodajże rok temu (wiem wiem, ja to tylko sie po tych wyprawach szlajam )   

Szlismy na 2 dniową wycieczke w góry. niby nic specjalnego, krzaki, kamienie, mech, jagody, szyszki, krzaki, wznieśienia, krzaki, przyrpda, świerze powietrze, krzaki… Norma.

Pierwszy dzień nie niósł ze soba żadnych ciekawostek, zmęczeni 3 godzinna wyprawa, docieramy do schroniska, rozpakowywujemy się, cos przekanszamy, wieczorem spotykamy się cała grupą przy ognisku. Moja klasa, 12 osób, siedzi grzecznie, smazy kiełbaski, spiewa harcerskie piośniczki, buja sie w rytm gitary, trzymamy sie za ręcę… Noooo dobra. Jaja sobie robie. Skonczyło się na kiełbaskach i opowiadaniu śprosnych kawałów z wychowawcą (Wychowawca: A wiecie co robi blondynka o północy na cmentarzu??

Ja oczywiście odpowiedziałem zanim pomyślałem: czeka aż ją strach przeleci…

Hehe wiem to z autopsji… tyle samotnych nocy spędzonych na cmentarzu i nikt mnie nie przeleciał ) 

Wychowankowie fizyka, który swoja droga wygląda jak koczkodan w okularach, polazła gdzieś na polane, nabąckała się tanim winem… A to nam wmawiali ze my najgoris jesteśmy. Ale luz. nastepnego dnia załamka. Pada. na dworze szaro, zimno, rzęzi deszcz a tu trzeba z tej góry teraz zleź… Zajebiście wręcz. Ale nic, ubieramy się ciepło, pakujemy dobytek i ruszamy po sniadanku. W trakcie drogi dołanczają sie do mnie trzy dziewczyny z klasy (ahhh ma sie to branie…) i sie zcayna. Żarty, śmiechy i w ogóle… po  godzinie, wyjemy bo tak nas brzuchy od tego rycia bolą. Na dodatek lać sie wszytskim chce, pencherze przepełnione do granic możliwości a my… Ryczymy ze smiechu bo całej czwórce sie lać chce… Idziemy dalej, taką kamerdolcowata ścieżynka, a tu JEP!!! Kumpela lezy, smieje sie, krew tryska, ona sika ze śmiechu, my lejemy z niej, Sodoma i Gomora 

Pozbieralismy ją jakoś z tej drogi, i idziemy dalej. Ja dreptam z przodu, odwracam, się żeby cos do niech powiedziec a tu jak sie nie poslizgnę, jak nie wyrżnę!!! Leże xD one w ryk a ja se kurwa leże rozłożony jak ta dziewica, krzyżem na drodze… Jak sie juz podniosłem i wytrzepałem sobie… LIŚCIE Z WŁOSÓW. Pomaszerowałem dzielnie dalej. W końcu wyszlismy z tego buszu, i kilkadziesiąt metrów w dole widzimy kolejne schoronisko. Alleluja!!! zaraz bedzie przerwa. No to cała grupa przyspieszyłą kroku zadowolona jak mały pies z pcheł. Trzeba było tylko zejśc w dół takimi halami. Ja, niewiele myslac polazłem z impetem i dup!!! Jak sie nie poślizgne, jak sie nie  wypierdole, tak leże i ślizgam dupa na dół bo tam same błoto!!! Ja się dre jak opętany, ludzie ryczą ze smiechu, a ja płynę w tej lawinie błotnej prawie na sam dół. Pierdolnąłem taki błotoślizg, że nie czułem dupy. Ujebany po uszy w błocie, leże na dole gęba w trawie i narzekam na swój marny los 

Moja urazona duma nie pozwala mi wstać, ale jakoś sie podniosłem i ze zwieszona głową, w salwie śmiechów grupy, poczłapałem do schroniska.

ON

5 września 2009

heh no i już po świętach…:) Wczorajszy dzień nie był taki zły:) Nie było trudnych pytań. Może dlatego, że zajmowałem się głównie moim młodszym kuzynostwem heh lubię te dzieciaki są świetne, mógłbym chyba spędzać z nimi całe dnie:) heh, ale wczoraj stała się rzecz dziwna? śmieszna? nie wiem nawet jak to nazwać. Mój kuzyn przypadkiem powiedział do mnie “tato” jasne wiem, że to przypadek, ale zrobiło mi się strasznie fajnie:) Nigdy nie chciałem mieć dzieci nawet, gdy wmawiałem sobie jeszcze, że jestem hetero, i nawet, nie dopuszczałem do siebie myśli, że może być inaczej. Gdy usłyszałem słowo „tato” oczywiście wyjaśniłem mu że jestem jego kuzynem, nie ojcem, ale humor mi się poprawił na maksa:) Jednak myślę sobie teraz, że nigdy do mnie nikt tak nie powie. Jeśli chodzi o adoptowanie dzieci przez homoseksualistów jestem przeciwny, wg mnie dwóch facetów nie jest w stanie stworzyć takiej rodziny jakiej dziecko potrzebuje, pewnie wielu sądzi inaczej, ale takie jest moje zdanie. Ja nie potrafiłbym zaadoptować dziecka, chyba za bardzo bałbym się, że sobie z tym nie poradzę, Ponadto jak wcześniej wspomniałem chyba nie chcę mieć dzieci, no właśnie chyba, bo teraz sam już nie wiem, jednak faktem jest, że nie będę ich miał, ale słowo „tato” tak fajnie brzmi…;)Postanowiłem, że będę pisał trochę mniej na moim blogu, mimo tego, że sprawia mi to radość. Lubię pisać chociaż wiem, że nie wychodzi mi to najlepiej:P Jednak nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ważne, że to iż pisze pomaga mnie:) Jednak teraz muszę zacząć przygotowywać się do sesji, poza tym pogoda się poprawiła, więc zawsze można iść spróbować gdzieś dorobić:P Kasa zawsze się przyda :) Uznałem, że mój blog będę prowadził tylko w weekendy..Piszecie, że jestem pesymistą, dotąd wydawało mi się, że to raczej realizm, no ale może macie rację skoro uważa tak więcej osób. Zastanawiałem się czemu tak jest, bo w życiu jestem raczej odbierany jako osoba wesoła, raczej optymista. Doszedłem do wniosku, że jest tak, dla tego, że tu, na tym blogu jestem bardzo szczery, szczery wobec siebie i wobec innych…

Zgorszenie

9 sierpnia 2009

Porusza mnie  to, jak ludzie reagują na wzmianki o seksie.

Jesteśmy z każdej strony atakowani rozbuchaną seksualnością, nagością, bezwstydem, wyuzdaniem i wydaje nam się, że jesteśmy już ekspertami od spraw seksu. Póki go oglądamy, słuchamy o nim, piszemy, mówimy, jest OK. Bo nie dotyczy nas samych. Natomiast mamy spory problem z własną seksualnością. Pary mają problemy, bo nie umieją rozmawiać o własnym współżyciu, matki i ojcowie wstydzą się pogadać z dzieckiem o seksie, nie umiemy też opowiadać o swoim życiu seksualnym nawet najbardziej zaufanym osobom. Prawo do prywatności szanuję, ale unikanie tematu w ważnych rozmowach, kiedy mówienie o tym jest uzasadnione to przegięcie.

Więc jak to tak naprawdę jest? Żyjemy w społeczeństwie, które aż kipi od seksu i jesteśmy na maksa wyzwoleni czy mimo tego świata jaki dziś mamy ciągle się seksu wstydzimy?

A to jest dopiero początek… ;D

2 sierpnia 2009

    Zacząć jest najtrudniej. Może blog będzie boski, może przeciętny, a może totalnie do dupy ;D. Ale to zależy. C’est la vie – life is brutal. Mam nadzieję, że autorki innych blogów o yaoi, zaakceptują moją “twórczość”. Nie wiem, co powiedzieć… znaczy napisać. I tak piszę bez sensu, ładu i składu. I nic treściwego nie wydukałam =.=” No totalna załamka. Może wcisnę jakiś obrazek i tyle?